• What's new
    To właśnie miłość własna.

    To właśnie miłość własna.

    Self-Love. To uczucie towarzyszy nam od pierwszych chwil tworzenia kolekcji wiosenno-letniej. Chcemy by tak ważne przesłanie wybrzmiało i stało się normą w postrzeganiu siebie. Miłość własna to temat, o którym wciąż nie powiedziano wystarczająco dużo. Uważamy, że to sprawa warta nieustannej promocji i przypominania o niej. Dlatego FiORE we współpracy z Cloudmine stworzyło nową, unikatową koszulkę niosącą właśnie to jasno brzmiące hasło — Miłość własna.

     

    Nie posiadamy się z radości, w końcu to nasz pierwszy projekt, który dba o kobietę również od talii w górę! Mamy nadzieję, że doda Wam otuchy i przypomni o pewnej bardzo ważnej osobie w Waszym życiu…

     

    Ten komfortowy, bawełniany T-shirt nie tylko wysyła w świat istotny komunikat, to po prostu nieodzowny „basic” w każdej letniej garderobie. Na ten moment dostępny jest w rozmiarach S/M oraz M/L. By służył jak najdłużej, zalecamy delikatne pranie w 30 stopniach.

     

    Śpieszcie się, jest mocno limitowany!

     

    A Wy jak rozumiecie miłość własną? Czym dla Was jest pielęgnowanie tego uczucia? Piszcie do nas na selflove@fiore.pl. Czekamy na teksty, które optymalnie powinny zawierać ok. 800 znaków.

     

    3 odpowiedzi, które poruszą w nas najczulsze struny zostaną nagrodzone* koszulką, a także publikacją na naszej stronie internetowej w zakładce What’s New. Czekamy na Wasze e-maile do wtorku, 30 kwietnia.

     

    Dziewczyny, twórzcie, blogujcie z nami i bądźcie inspiracją dla innych.

    *Regulamin konkursu znajdziecie pod tym linkiem.



    _____________________________________________________



    Konkurs rozstrzygnięty! Z Waszych spostrzeżeń jasno wynika, że miłość własna to coś, do czego się dojrzewa, co przychodzi z czasem, co wymaga zmiany, nad czym trzeba się skupić i pracować. Chciałybyśmy by było to naturalne i oczywiste uczucie, które towarzyszy każdemu i od zawsze, jednak okazuje się, że relacja ze sobą wymaga takiej samej dbałości jak inne ważne relacje w naszym życiu.



    Oto 3 nagrodzone teksty. Dziękujemy wszystkim Wam za podzielenie się emocjami i życzymy wiele miłości!!!



    Kaja

    Miłość własna jest dla mnie troską o ciało, ale też o duszę. To umiejętność, której nauka czasem przychodzi z wielkim trudem, z niezależnych od nas powodów. Miłość własna to ten moment, w którym daję sobie chwilę oddechu i sonduję ciało w poszukiwaniu oznak bólu, zmęczenia. Kiedy skupiam się tylko na sobie, nie zwracając uwagi na to, „co inni powiedzą”. To dbanie o siebie, zwolnienie, kiedy organizm tego potrzebuje i co ważniejsze — brak poczucia winy z powodu odpuszczenia i odpoczywania. To dodatkowa godzina snu, drzemka w ciągu dnia, wizyta u lekarki, wizyta u kosmetyczki, to porcja ciasta, to ulubione danie, to oglądanie serialu, to spędzanie czasu ze znajomymi, to spędzanie czasu z samą sobą, to komfortowe ubranie (kto takiego nie ma?), to głaskanie kotków. Miłość własna jest dla mnie ogromnie ważna, bo tylko wtedy, kiedy czuję się w pełni zaopiekowana, mogę przelewać to uczucie na bliskich i dbać o nich.

    Magda

    Nie zapominaj. Po prostu nigdy o sobie nie zapominaj. Nie zapomniałabyś o wielokrotnym i codziennym przytuleniu, tym ważnym zebraniu w szkole, porządnym zawinięciu kanapek z samego rana i zmierzwieniu grzywki na „do widzenia”? Ciągle rozdajesz, daj wreszcie sobie — czasem nawet po dwakroć. No dobrze, chociaż tyle samo: czasu, utulenia, oddechu, wyboru. Podaruj sobie — chwilowe spowolnienie, zagubienie, zamyślenie. Czasem wybiegnij znów z domu, przed siebie — dla siebie. Wiem, że zapomniałaś. Kiedyś już wybiegałaś i tak przed siebie — latami. Teraz po siebie samą wróć i tym razem się zaproś do cwału radosnego, a nie ucieczki. Usłysz na nowo, jaka jesteś i po co. Przypomnij sobie, że przecież tak bardzo siebie lubisz. I dlaczego teraz bardziej i na nowo.
    Wiem, tyle razy się już potknęłaś. Ale zobacz — nauczyłaś się czegoś, przy każdym upadku. Ta blizna tu i tam, każda jest tylko Twoja. I wszystkie się zagoiły. Na lepsze, z czasem. Tak, jak te „kurze łapki”, co ich masz za dużo — od „którejś tam” wiosny. I dziś dobrze wiesz, że za nimi są: radość, kilotony śmiechu, i te grymasy złowieszcze — z ostatnich „dziestu” lat. Pogładziłaś, zamiast wygładzać. Polubiłaś. Jest dobrze.
    Czasem zapomnij wszytko, co utarte i znane, na chwilę. I proszę Cię — odpuść. Może się nie zawali?
    I wciąż patrz na niebo. „You are all made of stars” — mówią. Jak możesz nie być najlepszą wersją siebie? 

    Hanna

    Dla mnie "miłość własna" to docenianie siebie. Kiedyś czekałam aż ktoś powie "dobra robota", "świetnie Ci idzie", "dobrze wyglądasz". Kiedy tego brakowało, czułam że coś jest nie tak, nie jestem wystarczająco dobra. Dziś sama to sobie powtarzam. Oczywiście, wspaniale jest to usłyszeć od kogoś ale wiem, że postrzeganie samej siebie nie jest już uzależnione od tego co ktoś myśli i mówi na mój temat. Kiedy czuję, że chce siebie za coś nagrodzić, robię to i nie mam wyrzutów sumienia. Jeśli mam ochotę na kwiaty, kupuję sobie kwiaty albo czekoladę. Lubię siebie ale długo nad tym pracowałam więc dopiero teraz mogę powiedzieć, że szanuję i doceniam się w 100%. Czy to nie jest miłość?